DZIAŁO SIĘ

Dodane: 496 dni temu
Wyrazy współczucia dla Marzeny Paczuskiej

Drogiej Koleżance Red. Marzenie Paczuskiej wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Matki Zarząd Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

więcej

Odsłon: 1394 | Komentarzy: 0
Dodane: 838 dni temu
Zarząd OW SDP zaniepokojony postawą kresy.pl

Oświadczenie: Z największym zaniepokojeniem obserwujemy działania portalu kresy.pl, którego publikacje godzą bezpośrednio w bezpieczeństwo i możliwość wykonywania zawodu reporterów: Bianki Zalewskiej, Pawła Bobołowicza i Dawida Wildsteina, relacjonujących działania wojenne na Ukrainie.

więcej

Odsłon: 2426 | Komentarzy: 0
Dodane: 838 dni temu
Oddział Warszawski SDP przeciwko politycznym rozgrywkom w sprawie katastrofy smoleńskiej

W związku z opublikowaniem przez dziennikarzy radia RMF FM tzw. stenogramów nagrań z kokpitu samolotu rządowego TU-154M , który uległ katastrofie 10.04.2010 r w Smoleńsku, Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP oświadcza: 1. Kategorycznie sprzeciwiamy się udziałowi dziennikarzy w politycznym rozgrywaniu katastrofy smoleńskiej w przededniu jej 5 rocznicy.

więcej

Odsłon: 3783 | Komentarzy: 5
Dodane: 845 dni temu
Wesołego Alleluja!



Wybraliśmy delegatów na Zjazd SDP
Dodano: 2011-04-15 - 2293 dni temu

Wybraliśmy delegatów na Zjazd SDP

Nadzwyczajne Walne Zebranie Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wybrało 13 kwietnia 78 delegatów na Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy SDP. W Domu Dziennikarza przy ul. Foksal o stanie dziennikarstwa i sprawach Stowarzyszenia debatowaliśmy do późna w nocy.

Uchwaliliśmy protest w sprawie brutalnego pobicia przez funkcjonariuszy warszawskiej straży miejskiej naszego kolegi, dziennikarza "Gazety Polskiej" Michała Stróżyka.

Przyjęliśmy też uchwałę zobowiązującą nasze Stowarzyszenie, by we współpracy z innymi organizacjami doprowadzić do zmian w tych przepisach prawnych, praktyce sądów i prokuratury, które ograniczają wolność słowa i wykonywania dziennikarskiej misji.

Delegatki i delegaci Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Zjazd Sprawozdawczo-Wyborczy SDP 4-5 czerwca 2011 r.:

1.      Biernacki Jerzy                       

2.      Bobiński Krzysztof                  

3.      Bochwic Teresa                      

4.      Bogomilska Kaja                     

5.      Bogucka Dorota                      

6.      Braniecka Olga                       

7.      Budzisz Hanna                        

8.      Budzyński Stefan Zygmunt       

9.      Bugajewski Piotr                     

10.   Bunikiewicz Cezary Andrzej    

11.   Chmielewski Marek                 

12.   Cydejko Grzegorz                    

13.   Czabańska Anna                     

14.   Czabański Krzysztof                

15.   Eberhardt Grzegorz                 

16.   Ferenc Piotr                            

17.   Fredro-Boniecki Tadeusz         

18.   Gucewicz-Przybora Krystyna   

19.   Helbert Eugeniusz                   

20.   Jagodziński Zygmunt                

21.   Jankowska Janina                    

22.   Kalukin Rafał                          

23. Karwicka-Rychlewicz Krystyna  

24.   Klimaszewski Stanisław           

25.   Kobosko Michał                      

26.   Kołodziejczyk Katarzyna          

27.   Konarzewska Wanda              

28.   Kościelny Henryk                    

29.   Kośnik Jerzy                           

30.   Kowalik Filip                           

31.   Kozyra Bogdan Krzysztof        

32.   Kudełka Stefan                       

33.   Kula Anatol                            

34.   Kurczab-Redlich Krystyna       

35.   Kulczyńska – Pilich Lidia         

36.   Kurpińska Grażyna                  

37.   Lewandowski Stefan               

38.   Lepiarz Jacek                          

39.   Lipińska – Kondratowicz Renata

40.   Łatuszyński Grzegorz               

41.   Ławski Bartosz                       

42.   Łopieńska Karina                    

43.   Łuczuk Piotr                           

44.   Makowiecka Janina                 

45.   Makowiecki Marcin                 

46.   Marosz Maciej                        

47.   Mazurkiewicz Małgorzata        

48.   Mietkowska Małgorzata           

49.   Orzechowski Michał                

50.   Parowski Maciej                      

51.   Pawlak Maciej                        

52.   Petrozolin Skowrońska Barbara

53.   Piszczatowska Janina Marta    

54.   Reszczyński Wojciech             

55.   Rogala Jan                              

56.   Rogalska Barbara                    

57.   Roman Jerzy                           

58.   Romaszewska-Guzy Agnieszka

59.   Rytel Zbigniew                        

60.   Sienkiewicz-Budo Małgorzata  

61.   Skowroński Krzysztof              

62.   Stradomski Wiesław                

63.   Szczerska-Ławska Danuta       

64.   Szejnoch Jerzy                        

65.   Turowski Krzysztof                 

66.   Urbankowski Bohdan             

67.   Urbanek Adam                       

68.   Urbanowicz Juliusz                  

69.   Urbańska Ewa                        

70.   Walewska Bożena                   

71.   Wojcieszak Włodzimierz          

72.   Wojewódka Paweł                  

73.   Wolski Marcin                         

74.   Wójcik Teresa                         

75.   Wroński Marek                       

76.   Zambrowski Antoni                 

77.   Zubczewski Stefan                  

78.   Żmijewska Barbara                 

 


Odsłon: 3044 | Komentarzy: 4 | Udostępnij: udostępnij na facebook-u udostępnij na twitterze

Nadzwyczajne Walne Zebranie OW SDP



Dodaj swój komentarz

komentarze(4):

Stefan Bratkowski2011-04-17 23:09:21
Bez niedomówień

Miałem to powiedzieć koleżankom i kolegom dziennikarzom z Oddziału Warszawskiego SDP, zebranym dla wyboru delegatów na walny zjazd Stowarzyszenia. Tak się złożyło jednak, że porządek dzienny przewidywał dyskusję dopiero po wyborach – kiedy większość zebranych udała się już do domu. Dlatego powiem to, co chciałem im zakomunikować, pisemnie.

Przyszedłem – ze swoistym ostrzeżeniem. Wbrew poprawności, zamazującej rzeczywistość. Czas nazywać rzeczy po imieniu, bez niedomówień. Żeby nie było potem, że nikt nie mówił. Mamy już do czynienia ze zjawiskami wręcz groźnymi. Jest w Europie pogoda na ruchy faszyzujące i faszystowskie, ale to nie znaczy, że mamy je traktować jako równorzędne, tolerowane w demokracji partie, tyle, że o innych tylko poglądach. Nie powinno być żadnej symetrii między ich odmową uznania dla porządku konstytucyjnego a partiami, które szanują ustrój demokratyczny i godzą się z wynikami wyborów. Byłbym rad, gdyby ci, którzy dają się pociągnąć różnym atrakcjom kłamstwa niemal kopiowanego z ruchów faszystowskich, przyjrzeli się, czemu kibicują, w co się angażują. Nie poznaję rozsądnych niegdyś, utalentowanych chłopaków – Tomka, Krzysia, Marcina, teraz jakby nie wiedzących, w co grają. Wydają się sobie mocni, zwarci i gotowi. W bardzo niebezpiecznej drużynie gracie, chłopcy.

Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.

Nawet powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego – za mało przemyślanym poparciem Platformy Obywatelskiej – naśladowało dosłownie powołanie analogicznego urzędu przez Hitlera zaraz po objęciu władzy. Hitler chciał tym przypodobać się publiczności, zdegustowanej korupcją republiki weimarskiej. Oddał jednak ten urząd nie żadnemu zawodowemu policjantowi, lecz swojemu człowiekowi, który miał możliwie najszybciej stworzyć instytucję ze swoimi wyłącznie ludźmi, całkowicie powolną interesom wodza. Jak u nas – były zadymiarz, w kraju, gdzie 90 procent aktów korupcji wykrywała i wykrywa policja. Bo nie chodziło o korupcję. Stąd prowokacje, pomówienia i najścia bojówek w kominiarkach (podobno z ABW), na prywatne mieszkania, domy i miejsca pracy ludzi, których można było wezwać na przesłuchanie do prokuratury. Mamy prawo wnioskować, że chodziło w rzeczywistości o zastraszenie wszystkich. Jeśli zakładało się w obecności kamer telewizyjnych kajdanki ludziom, którzy cieszą się najwyższym w kraju poważaniem jako ratujący życie, czyli kardiochirurgom i neurochirurgom, to miało znaczyć, że dla tej władzy nie ma mocnych. Akcję wobec Barbary Blidy projektował sam wódz, przyznając potem, że „to nie tak miało być”; zginęła Bogu ducha winna kobieta, a nawet nie wiadomo jak, bo zmazano odciski palców na broni, z której padł śmiertelny strzał. Nieważne, kto obmyślił „akcję Romeo”, ale uwodzenie kobiety, żeby ją skorumpować – to pomysł sam w sobie haniebny. Żadna z tych operacji nie trafiła w ludzi, którym by potem cokolwiek udowodniono. Ale bo też nie o to chodziło.

Kłamstwo i wyprzedzające zarzucanie innym własnych grzechów stało się normalną rutyną. Ugrupowanie wodza bez żenady pożywiło swą spółkę „Telegraf” środkami z państwowego banku. Na korzyść tego ugrupowania dokonano szwindlu z największymi nieruchomościami po RSW Prasie (dziennikarzom zwolnionym po „weryfikacjach” 1982 r. nie przypadło nic). Skarży się partia wodza na brak własnych mediów, ale długo trzymała w ręku TVP, zaś u progu wolności dostała, przypomnę, najpopularniejszą gazetę polską „Express Wieczorny”, doprowadziła ją do bankructwa i nikt nie zapytał, co się stało z jej finansami. Rządząc, wódz obniżył podatki, ale nikt nie podaje informacji z Rocznika Statystycznego (z roku 2008, strona 606), że w latach 2005- 2007 – latach jego władzy – zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło o 100 mld dolarów (do sumy 233 mld dolarów), choć był to czas światowej prosperity. Nikt nie podał, co się z tymi pieniędzmi stało. Wódz skarży się, że jest atakowany przez media, chociaż przyzwoite media z całą naiwnością przestrzegają symetrii wystąpień między nim i zwolennikami demokracji, a nawet bywa on w mediach częściej i zajmuje więcej czasu niż przedstawiciele innych partii czy władz państwa.

Nacjonalizm z ksenofobią nazywany patriotyzmem, propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradności, jątrzenie i propaganda konfliktu zamiast współpracy, majstrowanie wokół przeszłości zamiast pytania, co zrobić dla jutra – oto program ruchu, którego cel można rozumieć tylko jako destabilizację. To paliwo polityczne, znane dokładnie z doświadczenia Mussoliniego i Hitlera. Jak wódz niemieckich niezadowolonych z lat 30., upokorzonych Wersalem, obrażonych na elity, ludzie wodza miotają publicznie – a bezkarnie – obelgi pod adresem legalnie wybranych władz państwa, nie mówiąc już o kalumniach wobec przeciwników. Teraz wódz wręcz wezwał do obalenia legalnych władz państwa, których ON nie uznaje. A de facto – do obalenia ustroju naszej demokracji. Nie ma chyba co do tego najmniejszych wątpliwości. Na czołówce „Gazety Warszawskiej” przed 10 kwietnia ukazało się ogromnymi literami, niemal przez całą stronę, hasło: „Polacy już czas”.

Na co, przepraszam? Czy 10 kwietnia miał być okazją do swoistego marszu na Warszawę, jak Mussoliniego „marsz na Rzym”, tyle że autokarami? Tym razem nie wyszło – Rydzyk zapowiadał 75 tysięcy, zjechało 7 tysięcy, trochę mało dla zamachu stanu. Ale wódz nie rezygnuje, ostrzegam. Jego „raport o stanie państwa” przewiduje utworzenie centralnego ośrodka władzy politycznej w kraju, dokładnie wedle ideałów Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Co to ma wspólnego z demokracją? Powtórzę: cały ten manifest i ostatnie przemówienie wodza do jego wyznawców w Sali Kongresowej są wymierzone w demokrację, w ustrojowy porządek, który udało się nam wywalczyć. Można bez większego trudu udowodnić, że padło swoiste wezwanie do wojny domowej. Czy przesadzam? Wśród powszechnego zakłopotania - ku mojemu zaskoczeniu - prokuratury milczą, jakby niczego nie zauważały. Wszystko wolno?

Ze złej miłości można się uleczyć - przed nikim nie jest zamknięta droga do uczciwości i demokracji. Ale rodzącemu się faszyzmowi trzeba po prostu zagradzać drogę. Nazywać go otwarcie. Nie może być wobec niego żadnej, nawet pozorowanej symetrii. Zważywszy zaś dzisiejszą rolę mediów, wymaga to naszej osobistej odpowiedzialności. Dziennikarze są bardziej odpowiedzialni niż politycy za stan umysłów Polaków, za przyzwolenie dla urojeń i paranoi.

Jeśli dziś porzuciłem inne obowiązki i przyszedłem tutaj powiedzieć to, co słyszycie, to dlatego, że przekraczamy jakąś granicę tolerancji. Dziennikarstwo polskie ma swe karty chwały i upadku. To, co dziś pokazujemy, mówimy i piszemy, zostanie po wsze czasy – i niech potem nie zawstydza naszych dzieci odpowiedź na pytanie „coś ty, tatusiu, wtedy robił, co ty, mamusiu, wtedy robiłaś?” I niech nie będzie, że nikt nie mówił, koleżanki i koledzy.
Stefan Zubczewski2011-05-04 11:08:54

List otwarty członków Klubu Fotografii Prasowej SDP


Do Koleżanek i Kolegów z SDP

Na ostatni Zjazd OW SDP, który odbył się 13 kwietnia przyszło nawet sporo naszych Koleżanek i Kolegów i zdawać by się mogło, że wszystko przebiegnie spokojnie i normalnie. Tymczasem stało się coś niewiarygodnego. Z „sali” padł słuszny wniosek o podjęcie uchwały potępiającej zachowanie straży miejskiej i policji gdyż ”… pobito kol. Michała Stróżyka z Gazety Polskiej do tego stopnia, że leży on w szpitalu ze złamanym kręgosłupem i grozi mu kalectwo do końca życia. Kol. Michał Stróżyk pełnił obowiązki służbowe jako dziennikarz GP”.
Sala była oburzona. Jasne, my też.
Coś nas (kilku kolegów) jednak tknęło więc pobiegliśmy zobaczyć w Internecie film z zajścia. Nie będziemy przecież głosowali czegoś o czym tak niewiele wiemy, choć oczywiście oburzeni jesteśmy. Sprawdziliśmy więc, a było tak:
Krakowskie Przedmieście, miejsce wszystkim znane – przed Pałacem Prezydenta PR. Stoi namiot koloru białego, oflagowany jak trzeba, a w nim działacze „Solidarni 2010”. Po pewnym czasie straż miejska (wcześniej nawołując do dobrowolnego usunięcia namiotu) przystąpiła do usuwania tego mobilnego biura. Wszyscy z namiotu wyszli ale pozostał jeden DZIAŁACZ a nie DZIENNIKARZ , o czym świadczy plakietka na kurtce „Solidarni 2010” oraz słowa które padły „… jestem wolnym obywatelem (nie dziennikarzem) stoję w tym miejscu i pan nie zabroni mi tu stać”. Tym działaczem, który „poszedł w zaparte” był właśnie Michał Stróżyk. Wielokrotnie proszony o opuszczenie namiotu – bez skutku – został z niego wyprowadzony. W trakcie, gdy prowadzili go strażnicy miejscy, z tyłu rzucił się na nich mężczyzna w zielonej kurtce, popychając całe towarzystwo w sposób taki, że o mało co wywróciliby się wszyscy czterej (dziś już wiadomo, tym mężczyzną w zielonej kurtce był Marek Wernica, kolega Michała Stróżyka z „Solidarni 2010”).
Co normalnie w każdym demokratycznym kraju zrobiliby strażnicy czy policjanci w podobnej sytuacji? Oczywiście w powstałym zamieszaniu obezwładniliby delikwentów, skuli, doprowadzili do aresztu w celu wyjaśnienia całego zdarzenia. Tak też po części zrobiono i tym razem. Obu mężczyzn powalono na tzw. „glebę i skuto”. W trakcie takiego „powalania na glebę” mogą się wydarzyć różne obrażenia, co też się stało. Fakt, cała ta akcja nie powinna być tak brutalna jak była, co świadczy o braku profesjonalizmu Straży Miejskiej. Podczas całej „zadymy” przez megafony dobiegał głos „Bijecie człowieka”, „Nie bijcie człowieka”, „Dlaczego bijecie człowieka”. Człowiek – co widać na filmie – nie był bity tylko „skuwany na glebie”. Tak wyglądało to zajście, podczas którego pobito „DZIENNIKARZA”.

Podsumowanie:
1. Michał Stróżyk doznał obrażeń – fakt.
Oto one: "Jacek Bierca, dyrektor szpitala na Solcu, zaprzecza, jakoby pacjent doznał urazu kręgosłupa, miał wybite zęby czy wstrząśnienie mózgu, jak w ostatnich dniach twierdzili manifestujący wciąż na Krakowskim Przedmieściu. Był w szpitalu na tygodniowej obserwacji. - Chory nie miał żadnych poważnych obrażeń - mówi Bierca. - Doznał otarcia naskórka na czole. Ale skarżył się na bóle i zawroty głowy, dlatego był konsultowany z okulistą i neurologiem. Zrobiliśmy także tomografię głowy, ale nie było wskazań do dalszej hospitalizacji."
Link do powyższego cytatu
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci /1,80269,9474684,Pobity_czy_ujety_stanow czo___Bandyci_w_mundurach_.html

2. Michał Stróżyk, ze „złamanym kręgosłupem”, skuty, jednak na własnych nogach prowadzony pod ręce przez funkcjonariuszy opuszcza miejsce zdarzenia - fakt
3. Michał Stróżyk nie występował podczas „manify” jako DZIENNIKARZ, tylko jako działacz „Solidarni 2010”, o czym świadczy plakietka na jego ubraniu i udział w konferencji u boku Pani Stankiewicz godzinę przed interwencją Straży Miejskiej. Brak jest natomiast prasowego identyfikatora, karty prasowej czy też identyfikatora prasowego – akredytacji – wydanego przez organizatorów manifestacji. Jednym słowem był UCZESTNIKIEM MANIFESTACJI, a nie DZIENNIKARZEM pełniącym obowiązki – fakt.
4. OW SDP uchwaliło coś, co było oparte na opowieści (jak się okazało po maleńkiej części tylko prawdziwej) – fakt.
5. Nie dopuszczono do publicznego wyświetlenia na Sali obrad filmu z zajścia, co mogło by pozwolić na obiektywną ocenę tego zdarzenia i podjęcie właściwego sformułowania uchwały – fakt.
6. Przerażenie budzi to, że dziennikarze głosując za czymś o czym nie mają pojęcia, opierając się tylko na plotce, podejmują tak ważne decyzje jak przyjęcie uchwały ośmieszające nasze środowisko i pokazujące jak można nami manipulować – fakt.
7. Podstawowa zasada dobrego dziennikarstwa „SPRAWDZAJ INFORMACJĘ NIM JĄ WYKORZYSTASZ W SWOIM MATERIALE” (tym bardziej jeśli o niej mowa we własnym „gniazdku”) – fakt.
8. My, fotoreporterzy zawsze podczas takich „zadym” staramy się mieć identyfikator „na szyi” mówiący o tym, że wykonujemy obowiązki służbowe i tak powinno być, bo wtedy można powiedzieć, że pobito dziennikarza, a nie członka kółka brydżowego na przykład – fakt.

Wnioski:

1. Głosujmy uchwały SPRAWDZONE i po ich dokładnym przemyśleniu, nie dając się ponosić emocjom (często manipulowanym- jakże o to łatwo)
2. Dziennikarze powinni posiadać widoczne identyfikatory podczas wszelkich „imprez ulicznych”, a jeśli ich nie mają, muszą liczyć się z tym, że będą traktowani jak normalni obywatele RP. We wszelkich uchwałach „potępiających cokolwiek” nie może padać słowo DZIENNIKARZ jeśli osoba ta występowała prywatnie, co nie znaczy, że nie powinniśmy potępiać „czegokolwiek” jeśli naruszone było prawo.
3. Dziennikarze jeżeli są w „pracy” nie powinni brać udziału w manifestacjach politycznych jako „uczestnicy” lecz jako „obserwatorzy - dziennikarze” i winni być wyraźnie oznakowani, że są dziennikarzami.
4. Wykonując nasz zawód musimy się liczyć z konsekwencjami jego wykonywania i zdawać sobie sprawę, że będąc w centrum „zadymy” możemy się narazić na uszkodzenie ciała nawet.

Apel do wszystkich Delegatek i Delegatów na Walny Zjazd SDP, nasuwający się po Zjeździe OW SDP:

1. Apel do wszystkich delegatów na „Duży zjazd SDP”:
Nie opuszczajcie Sali przed zakończeniem wszystkich głosowań. Skonsumowane kluseczki (ohydne zresztą) nie są sygnałem, że już jest po wszystkim. To, że jest już po wszystkim będzie powiedziane przez Przewodniczącego Zjazdu z Prezydium, na jego zakończenie!!!

2. Apelujemy do wszystkich delegatów:

JEŚLI ZGODZIŁEŚ SIĘ BYĆ DELEGATEM, REPREZENTUJ SWOICH WYBORCÓW DO KOŃCA ZJAZDU. JEŚLI NIE MASZ TAKIEGO ZAMIARU, TO ZNACZY, ŻE NADUŻYŁEŚ ZAUFANIA KOLEGÓW I WYBRALI CIĘ NIEPOTRZEBNIE – ZMARNOWANY GŁOS

#

My niżej podpisani, członkowie KFP SDP, będący w większości także członkami SDP, zdecydowanie odcinamy się od fragmentu podjętej uchwały zjazdu OW SDP dot. sprawy pobicia Michała Stróżyka uważając, że występował on w charakterze uczestnika manifestacji, a nie dziennikarza. O słowo DZIENNIKARZ właśnie chodzi. Jednocześnie zdecydowanie potępiamy brutalne, nieprzemyślane „akcje” Straży Miejskiej, które skutkują obrażeniami ciała uczestników zdarzenia niezależnie od uprawianej przez nich profesji.

Stefan Zubczewski - wiceprezes KFP SDP
Karina Łopieńska – członek zarządu KFP SDP
Wojciech Druszcz – członek zarządu KFP SDP
Aleksander Kęplicz – członek KFP SDP
Donat Brykczyński – członek KFP SDP, członek Zarządu Sekcji Branżowej Fotografów przy Związku Zawodowym Twórców Kultury
Marek Szymański – członek KFP SDP
Czarek Sokołowski – członek KFP SDP, członek Zarządu Sekcji Branżowej Fotografów przy Związku Zawodowym Twórców Kultury
Borys Skrzyński – prezes KFP SDP
Zbigniew Furman – członek KFP SDP
Jacek Herok – członek KFP SDP
Eugeniusz Helbert – członek KFP SDP
Mieczysław Włodarski – członek KFP SDP
Jacek Barcz – członek KFP SDP


Załączniki – filmy ze zdarzenia (linki do filmów)…

http://www.youtube.com/watch?v=0m5906B CW6w&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=JAnule_ wEjU&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=j_MYtSv NlyQ&feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=HL3bsiQ SsG8&feature=related

…oraz „wycinki” prasowe dot. Michała Stróżyka (link do „wycinków”)

http://info.wyborcza.pl/temat/wyborcza /micha%C5%82+str%C3%B3%C5%BCyk

A tu można przeczytać jak straszeni są dziennikarze przeciwni uchwale SDP : „proszę o nazwiska tych, którzy nie poparli uchwały... Warto ich mieć w pamięci w nadchodzących czasach...”, „jasne, dawać nazwiska, jak zwyciężymy to ich posadzimy ...”

http://niezalezna.pl/9124-sdp-potepia- pobicie-dziennikarza-gazety-polskiej#com ment-77638


Nina Makowiecka2011-05-05 12:36:36
Dziesięć lat temu, po latach starań i zabiegów grupy kolegów, którzy z wielką pomocą kancelarii adwokackiej prof. Izdebskiego wywalczyli w sądach decyzję o zwrocie majątku Stowarzyszenia, odebranego nam w czasie stanu wojennego udało się odzyskać pieniądze i prawo do władania pałacykiem na Foksal. Wydawało się wtedy, że nareszcie przed Stowarzyszeniem tylko świetlana przyszłość. To były czasy, kiedy SDP wraz z oddziałami było jednolitą organizacją, w której działali ludzie zjednoczeni wokół wspólnych spraw. W Zarządzie Głównym , mimo rozmaitości poglądów i temperamentów, w ogniu nieraz bardzo gwałtownych dyskusji, wypracowywano wspólny pogląd na rozmaite problemy i zadania stojące przed Stowarzyszeniem.
Już wtedy przedmiotem najgorętszych sporów był pomysł podjęcia starań o to, żeby SDP stało się organizacją pożytku publicznego. Poza Krysią Mokrosińską – prezesem, właściwie cały zarząd był temu przeciwny. Ponieważ szanowaliśmy wzajemnie swoje poglądy, po długich naradach z udziałem biura prawnego, przygotowane zostały dwa projekty nowego statutu. Jeden z nich uwzględniał status organizacji pożytku publicznego, drugi przygotowany był na wypadek, gdyby delegaci na zjazd głosowali jednak przeciwko zmianie stowarzyszenia dziennikarzy w organizację charytatywną.
Podczas Zjazdu Delegatów rozwinęła się burzliwa dyskusja – pamiętam, że Agnieszka Romaszewska broniła dzielnie koncepcji pozostawienia Stowarzyszenia w kształcie dotychczasowym. Tymczasem w kuluarach, w atmosferze plotek i pomówień koledzy z ośrodków regionalnych podjęli decyzję poparcia projektu pani Prezes. Poparli ją . W atmosferze krzywdzących i niesprawiedliwych zarzutów pod adresem odchodzącego Zarządu, został wybrany nowy Zarząd i dotychczasowa pani Prezes, odrzucono projekty bardzo starannie przygotowanych projektów statutu, zdecydowano, że SDP zostanie organizacją pożytku publicznego.
W ciągu tej kadencji nie udało się zarejestrować organizacji pożytku publicznego.
Sytuacja powtórzyła się na kolejnym zjeździe. Mimo, że KRS (Krajowy Rejestr Sądowy ) kilkakrotnie odrzucił statut przygotowany przez Zarząd Główny i nie zgodził się zarejestrować organizacji pożytku publicznego, wszystko potoczyło się jak na poprzednim zjeździe. Wybrano identyczny zarząd, tę samą panią prezes ( po raz trzeci, ponieważ zjazd odrzucił propozycję kadencyjności) i od nowa postanowiono zabiegać w KRS o rejestrację organizacji pożytku publicznego.
KRS stanowczo i ostatecznie odrzucił projekt zarejestrowania SDP jako organizacji pożytku publicznego. W ten sposób pozostaliśmy ze starym statutem, bez pomysłów na nowoczesną działalność, z Zarządem Głównym, który coraz częściej skupiał się wokół działań i oświadczeń politycznych. Wobec decyzji, które nie miały poparcia członków. Trudno się dziwić, że od Stowarzyszenia odsunęli się niemal wszyscy najbardziej dynamiczni, wartościowi i samodzielnie myślący członkowie. Została garstka ostatnich upartych działaczy w Klubie Seniora, Klubie Publicystów Kulturalnych, Klubie Fotografików, oraz w Zarządzie Oddziału Warszawskiego.
Taka sytuacja istnieje teraz, kiedy stajemy przed koniecznością wyboru nowych władz Stowarzyszenia. Stowarzyszenia zdezintegrowanego, wyraźnie podzielonego politycznie, w którym do głosu dochodzą nowi ludzie, silnie identyfikujący się z jedną z partii opozycyjnych, niechętni wobec demokratycznie wybranych władz państwowych, zdecydowani przejąć Stowarzyszenie, razem z jego historią, dorobkiem, odzyskanym majątkiem i uczynić je narzędziem w walce politycznej i bezpardonowym działaniu w interesie swojej partii i jej prezesa. Są zdeterminowani, karni i posłuszni. Dali pokaz działania podczas wyborów delegatów Oddziału Warszawskiego. Mamy ostatnią szansę, żeby im się przeciwstawić i nie stracić Stowarzyszenia, dla którego tyle zrobiliśmy przez ostatnich 30 lat, wystarczy mieć świadomość zagrożenia i zmobilizować się, a w końcu… nie odpuścić.
Tylko od nas zależy czy zdołamy wybrać zarząd, który będzie w stanie uruchomić nowe projekty, zrealizować ciekawe propozycje i inspiracje, które spływają ze wszystkich stron. Na początek wybrać dobry zarząd, potem dobrze z nim współpracować.
Piotr Górski2011-05-18 01:16:18
Ponieważ uważam, że prawda jest sprawą najważniejszą, dlatego oświadczam, że nieprawdą jest, że "w kuluarach (Zjazdu SDP -dopisek mój)), w atmosferze plotek i pomówień koledzy z ośrodków regionalnych podjęli decyzję poparcia projektu pani Prezes. Poparli ją." Prawdą jest natomiast to, że po wyborze "pani Prezes" część delegatów SDP z Warszawy nie uczestniczyła w głosowaniach nad Statutem. Materiał red. Niny Makowieckiej stwarza wrażenie, że na Zjeździe SDP "koledzy z ośrodków regionalnych" mogą przegłosować kolegów z Warszawy. Tak nie jest. Bez takiego, czy innego poparcia delegatów ze Stolicy (wyjście z sali przed głosowaniem, też jest swego rodzaju poparciem) żadna uchwała Zjazdu nie zostanie przyjęta.


Dodaj komentarz:



Adres e-mail nie zostanie wyświetlony na stronie,
służy jedynie możliwości potwierdzenia komentarza.








Copyright © SDP Warszawa 2010                                                                                                            Projekt i realizacja: Webdreamers