DZIAŁO SIĘ

Dodane: 496 dni temu
Wyrazy współczucia dla Marzeny Paczuskiej

Drogiej Koleżance Red. Marzenie Paczuskiej wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Matki Zarząd Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

więcej

Odsłon: 1394 | Komentarzy: 0
Dodane: 838 dni temu
Zarząd OW SDP zaniepokojony postawą kresy.pl

Oświadczenie: Z największym zaniepokojeniem obserwujemy działania portalu kresy.pl, którego publikacje godzą bezpośrednio w bezpieczeństwo i możliwość wykonywania zawodu reporterów: Bianki Zalewskiej, Pawła Bobołowicza i Dawida Wildsteina, relacjonujących działania wojenne na Ukrainie.

więcej

Odsłon: 2426 | Komentarzy: 0
Dodane: 838 dni temu
Oddział Warszawski SDP przeciwko politycznym rozgrywkom w sprawie katastrofy smoleńskiej

W związku z opublikowaniem przez dziennikarzy radia RMF FM tzw. stenogramów nagrań z kokpitu samolotu rządowego TU-154M , który uległ katastrofie 10.04.2010 r w Smoleńsku, Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP oświadcza: 1. Kategorycznie sprzeciwiamy się udziałowi dziennikarzy w politycznym rozgrywaniu katastrofy smoleńskiej w przededniu jej 5 rocznicy.

więcej

Odsłon: 3783 | Komentarzy: 5
Dodane: 845 dni temu
Wesołego Alleluja!



Jak dziś wygląda praca wielu młodych dziennikarzy?
Dodano: 2014-09-19 - 1040 dni temu

Chcecie poznać prawdziwe problemy dziennikarzy? Idźcie do którejś z redakcji. Ale nie w odwiedziny do  kolegi -utytułowanego- reportera albo koleżanki z opozycji. Idźcie tam do pracy. Choćby tylko na kilka dni.

Zostańcie jednym z setek 20 i 30-latków, którzy w całym kraju zapełniają siedziby  gazet, telewizji, portali, i stacji radiowych.

Ciekawe, czy ciągle będziecie narzekać na jakość materiałów dziennikarskich, jeśli jednego dnia każą wam pisać o wojnie w Kongo, drugiego o machlojkach na londyńskiej giełdzie, a trzeciego o problemach z "orlikami" na Podlasiu, a waszym głównym źródłem informacji będzie internet.

Ciekawe czy będziecie mieć ochotę roztrząsać, czy media są polskie czy niepolskie, jeśli wasz materiał "koncern X naciąga klientów" trafił do śmieci, bo ów koncern postraszył, że zrezygnuje z reklam.

Ciekawe czy będziecie mieć czas na wasze polityczne wojenki, gdy przez kilka, kilkanaście godzin będziecie musieli wypluwać z siebie jeden tekst za drugim. A to wszystko za zarobki, którym bliżej do pensji minimalnej niż do średniej krajowej na podstawie umowy o dzieło, albo zlecenie. Bez prawa do bezpłatnego leczenia i do emerytury. I do zasiłku, gdy któregoś dnia usłyszycie, że firma was zwolnia, bo musi oszczędzać. Aha, nie zdziwcie się, jeśli tydzień po waszym zwolnieniu dowiecie się, że zarząd przyznał sobie premię. Za wprowadzanie planu oszczędnościowego.

Szanowne koleżanki i koledzy. Tak dziś wygląda praca wielu młodych dziennikarzy.


Odsłon: 1796 | Komentarzy: 5 | Udostępnij: udostępnij na facebook-u udostępnij na twitterze

Dodaj swój komentarz

komentarze(5):

wolny strzelec2014-09-30 12:51:33
a jak już zostaliście zwolnieni to podajemy garść porad na temat wolnego strzelectwa (freelancerstwa):




10 przykazań dla wolnych strzelców w dziennikarstwie


1.Nie będziecie mieli szansy, aby w obecnych warunkach zatrudniania w mediach znaleźć stabilnej pracy, która pozwoli wam rozwijać się zawodowo. Lepiej zmieńcie szybko zawód, jeśli macie taką możliwość.

2. Nie będziecie mogli podpisać umów na wykonanie swojej pracy zanim ją rozpoczniecie, tak jak w innych zawodach. Bądźcie zawsze przygotowani na to, że wynagrodzenia, które z wami ustalono, nie otrzymacie. Jeśli, w ogóle, cokolwiek z wami zostanie uzgodnione. Redaktorzy często proponują wolnym strzelcom wycenę pracy po jej wykonaniu. Oznacza to, że do swojego tekstu dołożycie z własnej kieszeni.

3. Pamiętajcie, abyście zawsze byli przygotowani na to, że wasz pomysł na tekst lub inna propozycja, uznana w redakcji za intratną lub korzystną, wykorzystana zostanie przez kogoś innego np. kolegę redaktora.

4. Czci i wiary takiej osoby, która sobie wasz pomysł „pożyczyła” lub zmniejszyła wasze honorarium, pozbawić nie będziecie mogli, bo nikt waszych pretensji słuchać nie będzie. Maile, listy itd. w sprawie nie-etycznego postępowania możecie od razu pisać do samego Boga. Kadra zarządzająca redakcjami zazwyczaj podobne skargi od „śmieciarzy” wyrzuca do kosza. Udowodnienie przed sądem złamania prawa jeśli nie macie podpisanej umowy, a posiadacie jedynie korespondencję mailową lub nawet nagrane uzgodnienia choćby telefoniczne (chociaż umowa ustna to też w świetle prawa umowa) jest drogą długą i kosztowną, a wy nie macie ani czasu, ani pieniędzy ją egzekwować.

5. Nie zabijajcie się z tego powodu nadaremno. Spadek sprzedaży prasy pokazuje, że podobne praktyki zarządzania są nieefektywne, ale humaniści mają widocznie problemy z logicznym rozumowanie i łączeniem skutków z przyczynami.

6. Nie liczcie, że wasze dobre intencje i zamiary zgodne z oficjalnymi kodeksami etyki dziennikarskiej ktoś doceni. Na ich propagowaniu zarabia się pieniądze poprzez uczestniczenie w różnego rodzaju debatach, kongresach itp., czyli na teoretycznych dyskusjach, na których można dorobić do pensji lub skorzystać z dofinansowania ze środków Unii Europejski, ale wprowadzenie ich w praktykę nikogo zbytnio nie interesuje.

7. Nie dajcie się wrobić w poprawianie swojego tekstu w nieskończoność. Nikt wam nie zapłaci za dodatkową pracę, a często okazuje się, że nawet ten poprawiony według wskazówek redaktora tekst i tak trafia do kosza, bo komuś się odwidziała jego publikacja i grosza za swoją pracę nie zobaczysz. Możecie próbować go sprzedać innej redakcji.

8. Nie mówcie w takim wypadku redaktorowi, że tekst już powstał. Tekst, którego wam nie opublikowano, spróbujcie sprzedać poprzez proponowanie tematu, gdyż w przeciwnym razie od razu dostaniecie za niego mniejsze honorarium, które i tak są głodowe. Jeśli nie jesteście kolegą redaktora... Takich tekstów krąży na medialnym rynku już setki.
Jedyne pocieszenie, że ci którzy zlecili wam jego napisanie, a następnie nie przyjęli, za chwilę w ramach redukcji zatrudnienia sami zostaną freelancerami i będą musieli egzystować w warunkach, które sami stworzyli. Nie przeżyją i będą szukać zatrudnienia poza mediami.

9. Nie ograniczajcie się do współpracy z jedną redakcją, gdyż nigdy nie wiadomo, co się wydarzy i z dnia na dzień możecie zostać bez środków do życia.

10. Ani próbujcie powiedzieć redaktorowi, że jego postępowanie jest nietyczne, gdyż wszyscy ześlą ciebie na gehennę, a cała redakcja zakwalifikuje jako diabła wcielonego, przez które całe zło się pojawiło, no bo przecież w swoim postępowaniu nie widzą nic grzesznego.


Wolny Strzelec

Krzysztof Bobiński2014-09-30 22:23:21
Parę lat temu zostało przeprowadzone badanie z udziałem SDP na temat warunków pracy w naszym zawodzie. Mozna znaleść opis na stronie "Praca i Płaca" (znajdziecie przez 'szukaj w serwisie'). Tam tez w 2011 zaczeliśmy podawać stawki płacone przez rózne wydawnictwa podane anonimowo przez naszych członków. Czas do tej akcji wrócić, Wchodźcie na stronę "Praca i Płaca" i podajcie ile płacą freelancerom poszczególne wydawnictwa. Pomoże to nam wszystkim KB
Marek Garztecki2014-10-01 04:19:22
Swego czasu, będąc już blisko wieku emerytalnego, zainteresowałem się warunkami pracy w "nowym" dziennikarstwie. Postanowiłem to sprawdzić w praktyce "zapisując się" do zespołu, który tworzył nowo-powstający Dziennik. Dużo by tu pisać o "nowoczesnym" sposobie obróbki materiałów przez szefostwo - ale to temat na inny wpis. Równie ciekawy był sposób "obrabiania" przez to kierownictwo charakterów młodych (bo tacy byli w przeważającej mierze pracownicy Dziennika) dziennikarzy. Byłem świadkiem autentycznych załamań, z atakami płaczu włącznie, gdy młodym autorom nie dość, że kazano pisać rzeczy ewidentnie nieprawdziwe ale gdy autorzy odmawiali podpisania nazwiskiem tak spreparowanych tekstów, mówiono, że mogą sobie poszukać innej redakcji.
Najbardziej jednak zbulwersowała mnie reakcja władz SDP, którym relacjonowałem te fakty (m.in. publicznie, dwa zjazdy temu). Moje ówczesne nawoływania, aby rozpocząć akcję rekrutowania członków w Dzienniku, zostały zupełnie zignorowane.
Druga organizacja dziennikarzy, której przez lata byłem członkiem, a mianowicie brytyjski NUJ zatrudnia etatowych "organisers" - ludzi, których zadaniem jest pozyskiwanie członków w nowo-powstających tytułach i pomoc w tworzeniu kół NUJ w tych, gdzie jest już ich odpowiednia do tego ilość.
Mam nadzieję, że może na najbliższym zjeździe uda się tę sprawę uczynić nareszcie przedmiotem dyskusji.
Stary2014-10-08 22:34:04
1) A dlaczego młodych??? Mam 50 lat i wcale nie jestem lepiej traktowany... Brakuje prawdziwej, silnej organizacji dziennikarzy (niestety), takich związków zawodowych, jak np. w Niemczech. Tam, jak chcą bez powodu zwolnić dziennikarza, to organizacja go broni. U nas teraz jest tak, że jak kogoś zwalniają, to inna kombinują, jak zając jego miejsce...
2) stawki??? 100 - 120 - 150 zł za 5 - 6 tys. znaków to norma i to do specjalistycznego czasopisma, nie jakieś bujanie w obłokach. A zajrzyjcie na stronę oferia.pl - to nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem, ale skoro tyle tam ogłoszeń i ofert po 10 zł za 1 tys. znaków, to znaczy, że ktoś to jednak zamawia i kupuje. O jakości w ogóle nie ma co mówić.
3) słyszę czasem o dodatkowych przywilejach, bonusach, prezentach, wyjazdach itp. A ile tego jest? Dla kogo i w jakim wymiarze? A dziennikarz, jak każdy człowiek, pieniędzmi płaci za mieszkanie, jedzenie itd. Czasy "rozpieszczania" żurnalistów dawno się skończyły, to nie farmaceutyki, gdzie się lekarzowi prezentację tabletek lub maści "na wszystko" organizuje na Hawajach, czy gdzieś tam i zwykle trwa tydzień...
4) dobrze, że temat został wywołany, ale czy będą wnioski i jakieś działania SDP? Dobry przykład to TVP, gdzie obecnie mamy "stan przejściowy", a później...?
Sz(cz)ery(f)2014-10-10 14:54:02
Zainteresowanie "młodymi" należy poprzeć w całej rozciągłości. Wszak geriatrii w Polsce nie ma. Dziennikarzy, z resztą, też nie (szukaj w PKD). Przeciwny jestem modzie na "angielszczyznę" . Być może "freelancerstwo" brzmi dumnie, zwłaszcza gdy się ma status "współpracownika redakcji", ale ani jednej złotówki nie przysporzy. Jako dziennikarz w wieku niemal przedemerytalnym, w tym prawie 20-lat bez etatu- dziwię się, że nikt tu "wolnym strzelcom" (kolejny neologizm) nie poradził kursu na udawanie. Jest to ta dziedzina, którą każdy współpracownik powinien posiąść w stopniu perfekcyjnym. Będąc tylko współpracownikiem należy zrobić wszystko by inni (także koledzy po fachu) uwierzyli, że jest się na etacie. Znowu, gdy wszyscy już uwierzą, to szans na zatrudnienie nie ma (nie daje się przecież etatu tym, którzy, pozornie, go mają). To udawanie daje dostęp do źródeł informacji, a bez tych źródeł nie utrzyma się nikt na rynku. Kółko się zamyka. Aha, fantastów od stawek uprzejmie informuję (słyszę, to niemal zawsze), że mamy wolny rynek. Oznacza to, że raz można dostać 20 zł za 1000 znaków (poważny dziennik), a raz 12 zł, za to samo. Nie zawsze jest 13-ty w kalendarzu, więc i 50 zł bywa, że się trafi. Ponadto cała ta dyskusja dotyczy wyłącznie "redaktorów" z czasopism. Tam, czasem, można liczyć na umowę o dzieło, czy uzgadniać temat artykułu, jak również - o wiele rzadziej- zapłatę za tę pojedynczą pracę. W dzienniku nikt pojedynczej wyceny nie poznaje. Wiem, że jeśli na łamach pojawi się kilka moich wiadomości, to na konto wpłynie ok. 180 zł (miesięcznie i po miesiącu). Nie mam żadnych szans by dowiedzieć się ile zapłacono za konkretną rzecz. Zostaje jeszcze wiara. Po pierwsze, organizatorzy tej dyskusji wierzą, że istnieje coś takiego jak solidarność zawodowa dziennikarzy, stąd podjęcie tematu. Wątpię, by tę wiarę podzielał którykolwiek, doświadczony, współpracownik (on wierzy tylko, że dostanie pieniądze po opublikowaniu jego materiału). Nie jestem wyjątkiem. Nie będę udzielał rad konkurencji (nawet potencjalnej). Aha, jest jeszcze tu to przekonanie, że dziennikarska profesja, to coś szczególnego w tym kraju. Nic bardziej błędnego. Mamy dokładnie to samo, co portier, ślusarz, czy nauczyciel - jasne , że oni są też bez etatu. I też muszą się utrzymać. Wnioski z tego wszystkiego są zbyt obszerne, by je tu formułować. Ponadto nie mam wcale przekonania, że cokolwiek to zmieni. Jesienią 1991 r. głównymi tematami dyskusji w SDP było (cytuje z protokołu): "1.powołanie Związku Zawodowego Dziennikarzy" (istnieje i to nie jeden- mój przypisek); 2/ stworzenie nowej umowy zbiorowej; 3/ stworzenie nowego prawa prasowego." 23-lata dyskusji i mamy to, co mamy. Powodzenia koleżanki i koledzy!


Dodaj komentarz:



Adres e-mail nie zostanie wyświetlony na stronie,
służy jedynie możliwości potwierdzenia komentarza.








Copyright © SDP Warszawa 2010                                                                                                            Projekt i realizacja: Webdreamers