DZIAŁO SIĘ

Dodane: 469 dni temu
Wyrazy współczucia dla Marzeny Paczuskiej

Drogiej Koleżance Red. Marzenie Paczuskiej wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Matki Zarząd Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

więcej

Odsłon: 1317 | Komentarzy: 0
Dodane: 811 dni temu
Zarząd OW SDP zaniepokojony postawą kresy.pl

Oświadczenie: Z największym zaniepokojeniem obserwujemy działania portalu kresy.pl, którego publikacje godzą bezpośrednio w bezpieczeństwo i możliwość wykonywania zawodu reporterów: Bianki Zalewskiej, Pawła Bobołowicza i Dawida Wildsteina, relacjonujących działania wojenne na Ukrainie.

więcej

Odsłon: 2297 | Komentarzy: 0
Dodane: 811 dni temu
Oddział Warszawski SDP przeciwko politycznym rozgrywkom w sprawie katastrofy smoleńskiej

W związku z opublikowaniem przez dziennikarzy radia RMF FM tzw. stenogramów nagrań z kokpitu samolotu rządowego TU-154M , który uległ katastrofie 10.04.2010 r w Smoleńsku, Zarząd Oddziału Warszawskiego SDP oświadcza: 1. Kategorycznie sprzeciwiamy się udziałowi dziennikarzy w politycznym rozgrywaniu katastrofy smoleńskiej w przededniu jej 5 rocznicy.

więcej

Odsłon: 3658 | Komentarzy: 5
Dodane: 818 dni temu
Wesołego Alleluja!



Broń się freelancerze!
Dodano: 2014-10-07 - 995 dni temu


Zdarzyło mi się już odzyskiwać należne wynagrodzenie w sądzie, jestem coraz bardziej zdumiona sposobem pracy i obyczajami panującymi  w mediach, na przykład, że panie redaktorki przyjmowały mnie na portierni wielkich biurowców, bo obawiały się, żebym z głodu etatu nie pozjadała im biurek. 

Dlatego chciałabym tym tekstem otworzyć dyskusję na temat, jak można się bronić przed łamaniem prawa, nadużyciami, głupotą, a czasem zwyczajnym chamstwem właścicieli mediów, które wydawanie prasy traktują jak sprzedaż pietruszki oraz funkcyjnymi, którzy myślą, że usadowienie sempiterny na wysokim stołku wystarczy, żeby zostać dziennikarzem. Bronić zresztą nie tylko własnej godności, ale również praw czytelników, słuchaczy czy widzów do rzetelnych informacji, kompetentnych komentarzy i przyzwoitych warsztatowo tekstów.

Zacznę od kwestii finansowych. Faktem jest, że nie można czuć się komfortowo nie wiedząc ile i kiedy otrzyma się wynagrodzenie. Sama poza wspomnianym już procesem, który wygrałam – w pierwszej instancji samodzielnie, w drugiej przy pomocy pełnomocnika, dwukrotnie musiałam zawrzeć ugody przedsądowe, kilkakrotnie moja praca została po prostu przywłaszczona, nie mówiąc już o tym, że kilkakrotnie zostawałam bez grosza np. przed świętami Bożego Narodzenia, bo żaden z czterech wówczas zleceniodawców nie raczył zapłacić. Z tych wszystkich doświadczeń staram się wyciągać wnioski i oto one w największym skrócie:

  1. Jeśli zaczynasz współpracę z nowym zleceniodawcą, to domagaj się umowy na piśmie. Jeśli twoja prośba spotka się ze stanowczą odmową, to jest sygnał, że trzeba uważać.
  2. Jeśli już musisz pracować bez umowy, to teksty i korespondencję przesyłaj sobie również na prywatną skrzynkę, zachowuj swoje prace i zapisuj spotkania, w których bierzesz udział. To wszystko (wypróbowałam na własnej skórze) może być dowodem w sądzie.
  3. Jeśli wydawca lub funkcyjny odmawia podpisania umowy, ale zapewnia, że zapłaci, to zapytaj koniecznie ile i kiedy. Spisz te ustalenia z datą i godziną. Jeśli będziesz mieć później problem z odzyskanie honorarium, to wszystkie szczegóły i okoliczności pomogą ci napisać wezwanie do zapłaty i dalej walczyć w sądzie.
  4. Nie wstydź się mówić o pieniądzach, pytać, upominać się, być nawet namolnym. Wiem, że to trudne, ale jednak działa, a przynajmniej wytrąca funkcyjnych (którzy są najczęściej na dobrze płatnych etatach) z błogiego przekonania, że oto znaleźli niewolników, dzięki którym będą mogli wykazać przed szefami w korporacji, jak wspaniale oszczędzają.
  5. Jeśli od terminu zapłaty mijają kolejne tygodnie, a twój wydawca nie płaci, to napisz koniecznie Przedsądowe wezwanie do zapłaty. Musi zawierać datę, podstawę prawną dochodzonej kwoty, kwotę, termin zapłaty i twoje dane bankowe. Wezwanie musi zostać wysłane poleconym za potwierdzeniem odbioru. Warto wydać kilka złotych. Nieodebranie wezwania nie chroni wydawcy przed konsekwencjami. Niektórzy wydawcy, widząc, że freelanser jest zdesperowany proponują wówczas ugodę. Ja w ten sposób odzyskałam część wynagrodzenia z jednej z warszawskich uczelni.
  6. Jeśli po dwóch wezwaniach pieniędzy dalej nie ma, to niestety trzeba już ponieść większe koszty (minimum 100 zł) i złożyć pozew do sądu powszechnego. Wbrew pozorom Sąd Pracy nie załatwia spraw spornych wynikających z umów cywilnoprawnych. Formularz pozwu jest dostępny w sądach i w internecie. Trzeba go wypełnić w kilku egzemplarzach, co zabiera nieco czasu. Pozew składamy w sądzie właściwym dla siedziby wydawcy. Do pozwu trzeba dołączyć załączniki (umowy, wydruki maili, teksty itp.). Oszczędnym radzę, żeby je sobie wydrukowali lub skserowali na mieście, bo punkty ksero w sądach są pięć razy droższe.
  7. Jeśli pomimo uprawomocnienia się wyroku, wydawca nadal nie płaci, to należy udać się do sądu po klauzulę wykonalności, a następnie do komornika. To znowu koszty kilkudziesięciu złotych, ale jednak warto je wydać. Komornik powinien znaleźć konta lub majątek dłużnika i odzyskać pieniądze. Ale nie zawsze robi to szybko i skutecznie. Dlatego warto poszukać samodzielnie. Wydawcy zwykle na swoich stronach podają przynajmniej jeden numer konta (to, na które spływają opłaty za prenumeratę). W znalezieniu takiego numeru albo innych składników majątku mogą też pomóc pracownicy firmy. Osobiście pomagałam w ten sposób odzyskać pieniądze dziennikarzom, których zaprosiłam do współpracy w jednym z portali, i którzy po moim odejściu mieli problem z odzyskaniem honorariów.
  8. Jeśli to możliwe, to pracuj dla kilku zleceniodawców jednocześnie. Oczywiście trudno wówczas zorganizować sobie pracę, ale dywersyfikacja dochodów pomaga w zachowaniu płynności finansowej.
  9. Na koniec rada nie związana z pieniędzmi bezpośrednio, ale jednak ją piszę w tym miejscu, bo mnie pomogła przejść przez najtrudniejsze chwile. Znajdź sobie hobby, sport, zajęcie, które będzie ci sprawiało przyjemność i nie rezygnuj z niego. Mnie pomaga bieganie. To nie jest pusty slogan. Jak już wszystko jest źle, nie ma kasy, znajomi jakoś mniej chętni żeby się z bezrobotną osobą spotykać, a kolejni zleceniodawcy okazują się problematyczni, to po prostu biegam. I nabieram dystansu. Dzięki temu nawet najgłupsze decyzje funkcyjnych i to, że wydawcy świadomie niszczą media, próbując pozbawić ludzi takich jak ja godności nie mają nade mną władzy. Piszę o tym, bo z przerażeniem obserwuję, jak dobrzy dziennikarze po kilku latach freelanserki tracą poczucie własnej wartości. Dlatego namawiam, nie dajmy się!

Dorota Bogucka

 


Odsłon: 2319 | Komentarzy: 1 | Udostępnij: udostępnij na facebook-u udostępnij na twitterze

Dodaj swój komentarz

komentarze(1):

Anna Raciniewska2014-11-06 12:24:24
Dorota :) w punkt!
straszna to prawda co napisalas - ze czasem dopiero takie środki działają
i jeszcze straszniejsza, że lojalność nie jest wartością a bywa wykorzystywana do naciągania.
I ten trudny moment w ktorym orientujesz się, że dokładasz własne pieniądze, aby materiał opierał się na czymś więcej niż dane z netu, a nie pokryje tego wierszówka...


Dodaj komentarz:



Adres e-mail nie zostanie wyświetlony na stronie,
służy jedynie możliwości potwierdzenia komentarza.








Copyright © SDP Warszawa 2010                                                                                                            Projekt i realizacja: Webdreamers