DZIAŁO SIĘ

Dodane: 8 dni temu
Odciśnięte w zbiorowej pamięci

Odciśnięte w zbiorowej pamięciPłakaliśmy ze wzruszenia i śmialiśmy się w głos. Przenieśliśmy się w czasie o 100 lat i podróżowaliśmy na kresy. Spotkaliśmy herosów sportowych aren i lwowskich batiarów. Dzień Oddziału Warszawskiego, który zgromadził na Foksal tłumy, był urozmaicony i pełen emocji.

więcej

Odsłon: 47 | Komentarzy: 0
Dodane: 8 dni temu
Powrót do Studia Solidarność

Powrót do Studia SolidarnośćDokładnie trzydzieści lat po pierwszych częściowo wolnych wyborach parlamentarnych, dziennikarze na Foksal wspominali program telewizyjny, w którym prezentowali kandydatów Komitetu Obywatelskiego i uczyli Polaków, jak oddać ważny głos. Spotkanie 4 czerwca było też okazją do przypomnienia tego, że w trudnym czasie stanu wojennego, jako grupa zawodowa byliśmy solidarni.

więcej

Odsłon: 28 | Komentarzy: 0
Dodane: 17 dni temu
Przeżyjmy raz jeszcze te emocje - 5 czerwca 2019 r.

Oddział Warszawski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zaprasza na wyjątkowy wieczór wspomnień - 5 czerwca 2019 r. o godz. 17.00 w Domu Dziennikarza. Obejrzymy film: 100 lat polskiego sportu w reż. Zbigniewa Rytela i fotografie sportowe Rafała Oleksiewicza, posłuchamy dr Roberta Gawkowskiego i koncertu kapeli ze Lwowa. Wstęp wolny.

więcej

Odsłon: 47 | Komentarzy: 0
Dodane: 18 dni temu
Wystawa pod patronatem OW SDP
Dodane: 25 dni temu
Perły przedsiębiorczości



Teatr bawi i leczy
Teatr bawi i leczyDodano: 2018-09-25 - 264 dni temu

„Cudowna terapia” Daniela Glattauera to tytuł przewrotny, bo nie terapia jest cudowna, tylko uczucia, które bohaterowie odkrywają na nowo. I to nie jest jedyne odkrycie, które można zrobić wybierając się na ten mądry spektakl.

Austriacki pisarz i dramaturg nie jest w Polsce zbyt popularny. A szkoda, bo ten były dziennikarz (sic!) pisze świetnie. Właściwie samymi dialogami, nader błyskotliwymi. Paradoksalnie to również trudność, bo żeby jeden z partnerów mógł się „zahaczyć” o kwestie i powiedzieć swoją, to drugi partner musi tę kwestię podać dokładnie. Oprócz precyzji słownej w twórczości Glattauera zauroczyła mnie też znajomość ludzkich charakterów, które akurat konsekwentne nie są. Aktor ma u tego autora co grać. W gorszej sytuacji jest reżyser, bo w sztuce nie ma ani bogatej scenografii i nadmiaru rekwizytów, ani intensywnej akcji. Dramat rozgrywa się przede wszystkim w słowach – tylko tyle i aż tyle.

W przypadku spektaklu „Cudowna terapia. Komedia terapeutyczna”, który zobaczyłam w Promie Kultury Saska Kępa zdecydowanie AŻ TYLE.

Reżyser Dariusz Taraszkiewicz ominął wszystkie rafy, dzięki temu, że z szacunkiem podszedł do tekstu. Bez udziwnień i podpórek – nikt nie biega między rzędami, nie ma negliżu, przekleństw, ani sztuczek technicznych. Stonowana scenografia, i dobrze użyta muzyka są spójne i stanowią właściwą oprawę spektaklu,

W tych ramach toczy się akcja. Mamy – jak w klasycznym dramacie - jedność czasu i miejsca. Widzowie są świadkami sesji pary małżeńskiej, która przychodzi do psychoterapeuty, bo nie radzi sobie w związku. I to właściwie tyle, co mogę napisać o fabule, żeby nie odbierać czytelnikom przyjemności z obejrzenia „Cudownej terapii”.

Przyjemności tym większej, że gra aktorska w tym przedstawieniu jest najwyższej próby. Dominika Ostałowska w roli Joanny Dorek gra z całej trójki najbardziej organicznie. I chyba najszybciej przekonuje do swojej bohaterki publiczność. Już po kilku kwestiach wszystkie kobiety na widowni czują się jak Joanna Dorek, przytakują jej i śmieją się w głos. Pani Dominika prostymi środkami aktorskimi uzyskuje znakomity efekt, nie wychodzi ani na moment z postaci i utrzymuje sympatię widowni do ostatniej sceny. Z tym, że początkowe współczucie zamienia się z czasem w zazdrość.

Jej mąż – Walenty Dorek (w tej roli Marcin Kwaśny) ma bowiem wiele atutów. Z początku spięty, nie jet zachwycony, że musi dokonać wiwisekcji swoich słów i uczuć do żony. Bohater rozkręca się stopniowo. Marcin Kwaśny jest chyba jedynym aktorem na świecie, który całą złożoność kobiecej natury jest w stanie pokazać… mrugając powiekami! A to przecież dopiero początek, bo trwa szermierka słowna między małżonkami i specyficzna gra między panem Dorkiem, a psychoterapeutą (granym przez Artura Pontka). Wartki dialog (chwilami słowny ping-pong), mimika i mowa ciała, które im towarzyszą pokazuje, że czasem mniej znaczy więcej. Widzowie w skupieniu śledzą każdy ruch i gest. Przychodzi też moment na wzruszenie. Piękna scena między państwem Dorkami (autorami choreografii są Krzysztof Hulboj i Janja Lesar) zagrana tak, że każda kobieta na sali chciałaby być na miejscu Joanny.

Z rozmarzenia szybko trzeba się ocknąć, bo zakończenie sztuki jest przewrotne i zaskakujące. Dzięki temu Artur Pontek w roli psychoterapeuty może odejść od chłodnego profesjonalizmu i pokazać jego mniej spokojne oblicze.

Oby ten spektakl często gościł na scenie warszawskiego Promu i na wielu scenach impresaryjnych w Polsce. Ba, gotowa jestem zaryzykować tezę, że im więcej tak mądrych i dobrze zrealizowanych sztuk widzowie będą mogli zobaczyć, tym mniej potrzebni będą psychoterapeuci.


„Cudowna terapia. Komedia terapeutyczna”, tekst: Daniel Glattauer, tłumaczenie: Marek Szalsza, reżyseria: Dariusz Taraszkiewicz, obsada: Dominika Ostałowska, Marcin Kwaśny, Artur Pontek, scenografia i kostiumy: Dorota Kalitowicz, choreografia: Krzysztof Hulboj i Janja Lesar, muzyka Krzysztof Matysiak, produkcja: Fundacja SKENE pro Arte i Dom Kultury w Rawiczu.



Odsłon: 575 | Komentarzy: 0 | Udostępnij: udostępnij na facebook-u udostępnij na twitterze

Copyright © SDP Warszawa 2010                                                                                                            Projekt i realizacja: Webdreamers