Marcowy wieczór filmowy miał szczególny charakter. Wspólnie z licznie zgromadzonymi gośćmi obejrzeliśmy film Grzegorza Królikiewicza z 1993 r. „Przypadek Pekosińskiego” powstał na podstawie reportażu Romualda Karasia „Nazywam się Pekosiński”. Nasz znakomity kolega z Oddziału Warszawskiego SDP zagrał w tym filmie rolę reportera.
Po seansie mieliśmy niebywałą przyjemność wysłuchania relacji Romualda Karasia, który opowiedział o swoim pierwszym spotkaniu z bohaterem filmu i o tym, co działo się na planie produkcji.
Ze wstępu do projekcji red. Moniki Kicuły dowiedzieliśmy się, że film był swego rodzaju eksperymentem – połączeniem filmu dokumentalnego – Bronisław Pekosiński gra samego siebie z fabułą. Większość postaci miała swoje pierwowzory w rzeczywistości, ale jak w przypadku wspomnianej już postaci reportera, granego przez Romualda Karasia, przedstawione zachowania były już fikcją.
Wielką zasługą naszego gościa było to, że unieśmiertelnił bohatera, którego los wyniknął ze splotu wydarzeń historycznych – uratowanie życia przez matkę, która trafiła do obozu śmierci, paradoksów sytuacji po II wojnie światowej – walka rodzącego się ustroju socjalistycznego z wartościami, w tym przede wszystkim wiarą katolicką i wreszcie cech ludzkiej natury.
W dyskusji po projekcji padło sformułowanie, że Bronisław Pekosiński został skrzywdzony przez system, jednak w filmie widać wyraźnie, że to konkretne osoby wykorzystywały inteligentnego, ale bezradnego życiowo i chorego człowieka do swoich celów.
Sam pomysł, żeby dorosły bohater pojawiał w scenach ze swojego dzieciństwa i młodości, był oczywiście ryzykowny i mógł osunąć się w groteskę. Jednak w tym przypadku da się obronić, wiele scen jest przejmujących.
Groteskowy jest obraz rodzącego się po II wojnie światowej systemu i jego funkcjonariuszy, jak choćby dwójki aktywistów związanych czerwonymi krawatami, czy świetna scena Anny Seniuk na dywanie z wizerunkiem Lenina. Ale takich aktorskich perełek jest więcej, bo w filmie zobaczyliśmy plejadę znakomitych aktorów, z Bronisławem Pawlikiem, Franciszkiem Pieczką i Andrzejem Mastalerzem.
Romuald Karaś podkreślił, że w życiu Bronisława Pekosińskiego były jaśniejsze momenty, jak choćby zwycięstwa szachowe i życzliwi ludzie, którzy starali się pomóc.
Nasz gość przyznał, że zarówno on dla bohatera, jak i bohater dla niego byli ważni. Sam film i relacja naszego gościa, to ważna lekcja człowieczeństwa.
Wszystkich, którzy filmu jeszcze nie widzieli zachęcam do udziału w przeglądzie retrospektywnym twórczości Grzegorza Królikiewicza, organizowanym przez Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Seans „Przypadku Pekosińskiego” i rozmowa z Romualdem Karasiem są zaplanowane na 15 kwietnia. Szczegółowe informacje można uzyskać w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich.
Tekst: Dorota Bogucka
Zdjęcia: Karina Łopieńska

Wstęp do projekcji zrobiła Monika Kicuła

W spotkaniu uczestniczyło wielu gości, w tym przedstawiciele branży filmowej

Po seansie Romuald Karaś opowiedział o kulisach filmu i swojej znajomości z Bronisławem Pekosińskim
