Nasza Koleżanka z Oddziału Warszawskiego SDP Barbara Witkowska-Mazur zachęca czytelników do odwiedzenia Wrocławia.

City Break, to po prostu weekendowa wycieczka zazwyczaj do większego miasta,  na 2-3- 4 dni (jeżeli akurat trafi się  „długi weekend”) i najczęściej połączona ze zwiedzaniem. W dzisiejszych rozpędzonych  czasach  „tylko tyle” i „aż tyle”. Dobra  okazja do zmiany klimatu, oderwania się od codziennej rutyny i zanurzenia w innej rzeczywistości. By tego posmakować, w jednym z upalnych  letnich tygodni (gdy temperatury w Polsce  sięgały 37-38 st. C), na 4 dni wybrałam się do Wrocławia. Szaleństwo? Nie. Może  dlatego, że przez  Wrocław  przepływa, aż 5 rzek – dopływów rzeki Odry – a miasto ma mnóstwo zielonych parków i skwerów, fontann, majestatycznych, wiekowych drzew, ogrodów. Słowem jest w nim mnóstwo  różnego typu zielonych, miejskich, „salonów”, dzięki którym jest gdzie się schronić, by od upału odpocząć. Jest też czym pooddychać, bo drzewa nie tylko dają cień, ale i skutecznie oczyszczają i chłodzą rozgrzane, miejskie powietrze. Ale można też wybrać formę podziwiania Wrocławia  z perspektywy rzeki – np. wsiadając, na którejś z przystani żeglugi pasażerskiej nad Odrą, na statek wycieczkowy, motorową łódkę, czy po prostu płynąc, wypożyczonym na jednej z miejskich przystani, kajakiem (np. z „ Odra Centrum”- przy Wybrzeżu Juliusza Słowackiego 5, czy z  Zatoki Gondoli przy ul. Purkyniego 9 – położonej  tuż obok porośniętego bluszczem, zabytkowego  gmachu Muzeum Narodowego). Bo Odra jest rzeką żeglowną, z licznymi kanałami wodnymi  i budowlami hydrotechnicznymi.

Miasto 100 mostów

Ale Odra, druga co do wielkości rzeka w Polsce, to nie jedyna wrocławska rzeka! WWW, czyli Wrocławski Węzeł Wodny na Nizinie Śląskiej, który ostatecznie ukształtował się w latach 20. XX w, obejmuje bowiem, aż 5 rzek, które przepływają przez Wrocław: Odrę i 4 jej dopływy – rzekę Oławę, zaopatrującą Wrocław w wodę pitną, Bystrzycę Kłodzką, Ślężę i Widawę. W skład WWW wchodzą również  liczne, przepływające przez miasto, kanały wodne, a także budowle oraz  urządzenia hydrotechniczne – stosowane do celów przeciwpożarowych, żeglugowych i przemysłowych (np. te na rzece Bystrzycy wykorzystuje się w energetyce wodnej).  Toteż Wrocław, oprócz tego, że „Miasto Krasnali”, „Miasto Spotkań” , „Europejska Stolica Kultury 2016”, nosi też nazwę „Miasta 100 Mostów”, czy  „Wenecji Północy”. Tym bardziej, że jest tu, aż 21 wysp, z których Ostrów Tumski (a „ostrów”, to w staropolszczyźnie „wyspa”) to najstarsza, historyczna część Wrocławia. Z Katedrą p.w. św. Jana Chrzciciela z XII-XIV w (i punktem widokowym na jednej z wież, na którą wjeżdża się windą, a częściowo wchodzi po schodach), a także Muzeum Archidiecezjalnym, w którym znajduje się unikatowy średniowieczny zabytek – Księga Henrykowska, z  1. zdaniem zapisanym w języku polskim („Day, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”). Która to Księga jest  wpisana na Listę Pamięci Świata UNESCO.  Ostrów Tumski, to również wyspa-dzielnica, z: zabytkowym  kościołem św. Krzyża, z Pałacem Biskupim i licznymi średniowiecznymi  budowlami  sakralnymi. Z pomnikiem Papieża  Pokoju-Jana XXIII, pomnikiem zasłużonego dla Polski i dla dolnośląskiej „Solidarności” wrocławskiego arcybiskupa Bolesława Kominka, z barokowym pomnikiem św. Nepomucena i wielu, wielu innymi monumentami. I dlatego  ta wrocławska wyspa, przez niektórych  jest  także nazywana  „Watykanem Północy”. A co do nazwy „Miasto 100 Mostów”, to  wg danych Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta, mostów we Wrocławiu jest  jeszcze więcej, bo ponad 111 (i 38 kładek)! Najstarszy z nich, to wciąż czynny Most Św. Klary, z 1799 r., łączący Wyspę Młyńską z Wyspą Słodową. Najnowszy – oddany do użytku w 2011 r. , to  łączący brzegi Odry wrocławski Most  Rędziński. Ma on  122 m wysokości, 612 m długości, i jest częścią Autostrady A8 (Autostradowej Obwodnicy Wrocławia). No i do tej pory bije przynajmniej 3 budowlane rekordy: jest bowiem najdłuższym, żelbetowym, mostem podwieszanym w Polsce. Jest najdłuższym mostem podwieszanym w Polsce na 1 pylonie. (A pylony to te wysokie stalowe lub żelbetowe słupy nośne, do których na mostach umocowane są liny nośne)  I ma najwyższy pylon w Polsce (wys.122 m). Ale równie imponujący – inżyniersko i widokowo – jest  zabytkowy, wrocławski Most Grunwaldzki. Oddany do użytku  10 października 1910 r. Niezwykły, poprzez swoje ogromne, jak na czasy w którym powstał, dwa prawie 25 metrowe pylony i jednoprzęsłową konstrukcję. Rozpięty nad korytem Odry na długości 102,5 m, między 2 pylonami (i łączący brzegi rzeki bez żadnych filarów). A w dodatku, ze względu na te walory i na malownicze położenie, bohater wielu pamiątkowych zdjęć z Wrocławia, oraz licznych kadrów filmowych. Z  jednej jego strony, w pobliżu, ma ujście jeden z dopływów Odry, po drugiej zaś  stronie mostu znajduje się sławne – i równie fotogeniczne – osiedle modernistycznych punktowców z lat 60.XX w. Kiedyś ochrzczone przez studentów „osiedlem sedesowców” (bo bloki  były  szarobure, a  ich wnęki kształtem przypominały… deskę sedesową), zaś na początku XXI w – gdy te budynki  przeszły rewitalizację, odzyskując  śnieżną biel  elewacji, klasę i blask – osiedle zaczęto nazywać „Wrocławskim Manhattanem”J

W hołdzie wodzie i rzece

Ale wrocławianie lubią swoją Odrę, na rzece i nad rzeką (wraz z dopływami) odpoczywają, troszcząc się o nią i o niej pamiętając. Nieopodal Mostu Grunwaldzkiego, przy Wybrzeżu Słowackiego 5 b stoi więc, zacumowane na Odrze, i jej poświęcone, ODRA CENTRUM. Unikatowe miejsce spotkań na wodzie i jedyny w Europie tego typu nowoczesny ośrodek edukacyjno- kulturalny. Obiekt o powierzchni 800 m kw. powstał  dzięki blisko 10 letnim zabiegom Kamila Zaręby z Fundacji OnWater.pl, której jest prezesem. A zaczęło się od osobistego marzenia Kamila Zaręby o „własnym domu na wodzie, w centrum Wrocławia”. Marzenie  to po latach spełnił i wtedy pojawiło się następne, by podobny „dom na wodzie” można było wybudować  wrocławianom. Tak też , niejako w hołdzie rzece Odrze, i ku ekologiczno-edukacyjnemu pożytkowi wrocławian, powstało wrocławskie „Odra Centrum”. Jedno z najpiękniejszych miejsc w mieście, związanych z Odrą. A w nim:  iOdra , czyli Punkt  Informacji o Odrze – wraz z wypożyczalnią kajaków.  Kawiarnia„Odra Cafe”, gdzie można się spotkać  i wypić dobrą kawę, ale też gdzie organizowane są  konferencje i spotkania tematyczne. I  Odrateka – gromadząca pocztówki, książki i archiwalia związane z tą wrocławska rzeką. W tym  również książki pisarzy piszących o Wrocławiu lub we Wrocławiu mieszkających. Zacumowane na Odrze „Odra Centrum” ma także sale warsztatowe, w których można np. nauczyć się, jak wiązać węzły marynarskie lub jak wystrugać dziecku z kory pływającą łódeczkę? Duże wrażenie robi też „rzeczne” wyposażenie „Odra Centrum”, a więc  stoliki z nie używanych kół ratunkowych, wieszaki ze starych wioseł i bosaków, ściany z żagli, lampy ze sznurów, jak również klimatyczny, zielony, taras ze zjawiskowym, wieczornym, widokiem na Most Grunwaldzki , jego okolicę i odbijające się w rzece światła Wrocławia.

Z kolei, w hołdzie wodzie, powstało wrocławskie „Hydropolis” (Wrocław, ul. Na Grobli 17). Unikatowe „Centrum Edukacji  Ekologicznej i Wiedzy o Wodzie”. Znajduje się ono w zabytkowym XIX wiecznym podziemnym zbiorniku wody pitnej – o powierzchni 4 tys. m kw., położonym w kompleksie budynków MPWiK . I jest  jedynym takim obiektem w Polsce i jednym z nielicznych na świecie. Ekspozycja „Hydropolis” obejmuje 8 stref tematycznych, takich jak: Planeta Wody, Strefa Głębiny, Strefa Oceanu Życia, Stanów Wody, Miasta i Wody, Historii Inżynierii Wodnej, Człowieka i Wody, Strefy Wystaw Czasowych, a  dodatkowo także Strefy Relaksu i Strefy Dzieci. No i odkrywa  przed zwiedzającymi sekrety wszystkich procesów, w których bierze udział woda, ukazując przy pomocy nowoczesnych technik multimedialnych, unikatowość  substancji, z którą wprawdzie każdy z nas ma do czynienia na co dzień, ale nie każdy ją docenia. Ale żeby  się o tym wszystkim przekonać (i w atrakcyjny sposób dać się zaskoczyć) do Hydropolis trzeba  koniecznie się wybrać. Bo „wodne cuda” zaczynają się jeszcze przed progiem! A konkretnie  tuż przy wejściu do „Hydropolis”, gdzie napotykamy  unikatową „drukarkę wodną”. „Drukarka wodna” ma 46 m długości, jest najdłuższą tego typu instalacją w Europie. Działa, jak rozchylająca się przed zwiedzającymi, kurtyna wodna, a na ścianie wody „drukowane są” różnorodne wzory  oraz napisy. Potem, w lobby „Hydropolis”, robi się jeszcze ciekawiej, gdy  oczom zwiedzających jawi się ogromny, 3,5 metrowy wir wodny, jakby żywcem wyjęty z (odkorkowanej po kąpieli) wanny wielkoluda 😉 I takich intrygujących „wodnych zaskoczeń” jest tutaj mnóstwo. A że nauka przez zabawę jest najlepszą formą zdobywania wiedzy, to  podczas zwiedzania kolejnych 8 Stref ekspozycji „Hydropolis” nieustająco  rządzą tam: zabawa, multimedialna rozrywka, a także wiele przeciekawych eksperymentów i  odkryć, których główną bohaterką jest WODA.(www.hydropolis.pl)

Staromiejskie przechadzki i selfie z rekinem

Na letnie upały, ale i wiosenno-jesienne spacery, czy całoroczne sportowe przebieżki, idealnym miejscem  okazują się wrocławskie Nadodrzańskie  Bulwary – bezpieczne, ładnie urządzone, pełne klimatycznych kafejek, wodnych przystani. Gdzie przy stolikach, czy na plażowych leżakach, na trawie, na ławkach, pomostach, lub w amfiteatrze, o każdej porze roku ,można podziwiać zjawiskową panoramę Wrocławia- z charakterystycznymi  miejskimi zabytkami . Bo Nadodrzańskie  Bulwary to  atrakcyjna  trasa spacerowa– łącząca Stare Miasto z Ostrowem Tumskim, modernistyczną Halą Stulecia, Pawilonem 4 Kopuł (gdzie w czasach PRL-u była Wytwórnia Filmów Fabularnych, a dziś  oddz. Muzeum Narodowego, z, największym w kraju zbiorem  polskiej sztuki współczesnej– w tym związanej z Wrocławiem prac Magdaleny Abakanowicz). Czy ze 150 letnim  Wrocławskim ZOO – najstarszym, założonym w 1865 r., i największym w Polsce pod względem liczby zwierząt. Z nowoczesnymi  wybiegami i ultranowoczesnym (kilka lat temu  powstałym)  Afrykanarium. W zmodernizowanym wrocławskim ZOO żyje dziś  ponad 12 tys. zwierząt, przedstawicieli 1.1 tys. gatunków (w tym gatunków zagrożonych wyginięciem). A znajdujące się na terenie ZOO, Afrykanarium (nazwa powstała z połączenia 2 słów: Afryka i akwarium) , to jedyny na świecie  obiekt poświęcony tylko florze i faunie Afryki. I chyba największą atrakcją w nim jest 18 metrowy , przezroczysty, tunel z akrylu, z pływającymi nam nad głową, egzotycznymi rybami  Mozambiku:  płaszczkami, żółwiami i rekinami, z którymi wielu zwiedzających próbuje zrobić sobie pamiątkowe  selfie. Ale  innymi ulubieńcami  Afrykanarium są też  pingwiny, manaty  (rodzaj wodnych ssaków) oraz hipopotamy, no i nie tylko…

W bezpośrednim sąsiedztwie ZOO i pobliskiej Przystani Zwierzynieckiej (można więc tam przypłynąć łódką lub statkiem) stoi monumentalna Hala Stulecia. Modernistyczny zabytek z 1913 r. wybudowany z okazji  Europejskiej Wystawy Stulecia. W którym – w 1948 r. -odbyła się też głośna Wystawa Ziem Odzyskanych, a zaraz po niej – Światowy Kongres Intelektualistów z m.in. Pablem Picasso, Bertoldem Brechtem, czy  Maxem  Fischerem ,jako gośćmi KongresuJ Ale Hala Stulecia to przede wszystkim monumentalna, żelbetonowa, hala widowiskowo sportowa  i wystawiennicza projektu Maxa Berga, która w 2006 r. została uznana za Obiekt Światowego Dziedzictwa UNESCO. A w której w czasach PRL-u działało największe w Polsce Kino „Gigant”. Dziś odbywają się w niej duże koncerty, wielkie inscenizacje operowe, czy prestiżowe zawody sportowe. Halę 100 lecia otacza klimatyczna , porośnięta dzikim winem, Pergola (która w filmie „Rękopis znaleziony w Saragossie”, z kultowym Zbigniewem Cybulskim w roli głównej, zagrała nawet XVIII w. Hiszpanię), przy której latem działa  największa w Polsce Fontanna Multimedialna (uruchomionaw 2009 r., z okazji 20-lecia  pierwszych wolnychwyborów w powojennej Polsce). A  integralną częścią całego zespołu architektonicznego jest Pawilon 4 Kopuł – z Muzeum Sztuki Współczesnej. A, że w pobliskiej okolicy  Hali Stulecia znajdują się też kampus i liczne gmachy Politechniki Wrocławskiej, to architektonicznych, nowatorskich atrakcji jest tu znacznie więcej. Chociażby kampusowy budynek Politechniki  Wrocławskiej (bud.C-13, przy Wybrzeżu Wyspiańskiego 23-35) popularnie zwany „serowcem”, od kształtu okien przypominających …dziury w serze. Pomimo tego, że jego projektanci – architekt Bogusław Wowrzeczka i konstruktor Jacek Dudkiewicz – inspiracji szukali nie tyle  przy stoisku z nabiałem, co …w wyglądzie taśmy perforacyjnej, na której kiedyś zapisywano dane z wrocławskich komputerów „Odra”😉 Ale gdyby komuś było jeszcze za mało politechnicznych atrakcji, to (kupując bilet w biletomacie) może się też przejechać nad Odrą, uruchomioną w 2013 r. sławną  „Polinką”. Nazwaną tak na cześć Politechniki – Koleją Linową Politechniki Wrocławskiej. Trasa „Polinki” liczy 373 m długości ,łączy kampus Politechniki Wrocławskiej przy Wybrzeżu Wyspiańskiego, z tym Na Grobli, i regularnie kursują nią, przewożąc na zajęcia dydaktyczne studentów i pracowników Politechniki, 2  wagoniki kolejki linowej, pokonując odległość między kampusami  w ok.2 min. J

Panorama Racławicka

Topowym miejscem, które we Wrocławiu koniecznie trzeba odwiedzić, jest także Muzeum Narodowe (pl. Powstańców Warszawy 5) z m.in. bogatym zbiorem śląskiej – romańskiej i gotyckiej – sztuki sakralnej, ale nie tylko. Muzeum Narodowe ma bowiem 4 oddziały: Panoramę Racławicką( Wrocław, ul. Purkyniego 11), Muzeum Etnograficzne i Pawilon 4 Kopuł. A  bilet do Panoramy Racławickiej upoważnia równocześnie do wstępu  na wszystkie wystawy stałe: w Muzeum Narodowym, Muzeum Etnograficznym i w Pawilonie 4 Kopuł. Panorama Racławicka jest  monumentalnym malowidłem na płótnie  o wymiarach : 120 m długości i 15 m szerokości  i prawie 1800 m kw. powierzchni. Powstała w 1894 r. we Lwowie dla uczczenia  100. rocznicy Insurekcji Kościuszkowskiej. Malowało ją 9 malarzy, ale największy wpływ na jej kształt mieli 2 z nich – Jan Styka i Wojciech Kossak. Obraz przedstawia sceny batalistyczne oraz Tadeusza Kościuszkę w zwycięskiej bitwie pod Racławicami. I właśnie te sceny, wraz z „wychodzącym z płótna” realistycznym sztafażem( autentyczne płoty, wyszczerbione dzbanki, narzędzia gospodarskie, broń, ubrania, które dopełniają tło  zdarzeń historycznych) sprawiają, że bitwa racławicka „otacza widza ze wszystkich stron”, prawie fizycznie wciągając go w „bitewny kurz” i w różne epizody bitewne  stoczonej przez powstańcze oddziały Tadeusza Kościuszki (prawie 5 godzinnej!) bitwy pod Racławicami. Ale powojenna historia ekspozycji samej Panoramy Racławickiej jest dosyć skomplikowana. Panorama,uszkodzona podczas bombardowania Lwowa, po II wojnie światowej, w 1946 r., trafiła  wraz z lwowiakami do Wrocławia i zrolowana – przeleżała w muzealnych magazynach wiele lat. W 1980 r. wrocławianie utworzyli Społeczny Komitet Panoramy Racławickiej, dzięki któremu obraz poddano w końcu renowacji,  umieszczono w specjalnie zbudowanej dla niego (już w 1967 r.!) rotundzie (wg projektu Ewy i Marka Dziekońskich) i w 1985 r. udostępniono do zwiedzania wrocławianom. A że to miasto Wrocław, to dziś przed wejściem do Rotundy Panoramy Racławickiej, wszystkich zwiedzających wita wrocławski krasnal Panoramnik  na koniuJ

I to już koniec wrocławskiego spaceru? Tak, bo to przecież program na krótki City Break. Co nie znaczy, że w kolejny, przedłużony weekend nie  można by było  zaliczyć jeszcze innych wrocławskich tras turystycznych, chociażby takich, jak: Szlakiem legend i prawdziwych historii staromiejskich kamieniczek; Opowieści o wrocławskim Ratuszu i jego okolicach; Tropami historii muzycznego Wrocławia – z zabytkową Operą, Teatrem Muzycznym Kapitol, czy z Narodowym Forum Muzyki im. Witolda Lutosławskiego i „grającą” przed nim… orkiestrą wrocławskich krasnali 😉 Trasę śladami WROCŁAWSKICH KASNALI, których figurek jest w mieście już ponad 1000, zaczynając od najstarszego „Papy Krasnala” z ul. Świdnickiej  i szukając kolejnych –  przy pomocy „krasnalowych mapek”, dostępnych we wrocławskich Punktach Informacji Turystycznej. Trasę „Śladami Eberharda Mocka” bohatera kryminałów historycznych Marka Krajewskiego. Czy wędrówką w cieniu pięknych, wysokich drzew wrocławskiej Promenady Staromiejskiej, przez Ogród Staromiejski przy Teatrze Lalek,  bulwary nad wrocławską fosą, po historyczny Bastion Sakwowy – ostatnio spektakularnie odremontowanego – miejsca wypoczynku, spotkań i spacerów  wrocławian (a także stylowych sesji ślubnych!). Czy w końcu nastrojową wyprawą na Ostrów Tumski – zawsze piękny, zabytkowy i klimatyczny, a po zachodzie słońca rozświetlony blaskiem historycznych, gazowych, latarni – zapalanych przez autentycznego latarnika.

Tekst red. Barbara Witkowska-Mazur