Rada Ministrów przyjęła projekt Ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Rozwiązania w nim proponowane nie są doskonałe. Nie ma projektów ustaw doskonałych, bo one z natury rzeczy są wypadkową różnych interesów i potrzeb.
W tym konkretnym przypadku nowe prawo zaspokaja ważne potrzeby dużej grupy ludzi. W większości bardzo utalentowanych, pracowitych i uczciwie zarabiających. Dodałabym też, że wrażliwych, otwartych i dodających naszemu życiu kolorów.
Fala krytyki pod adresem artystów jest kompletnie niezrozumiała. Nawet, jeśli przyjmiemy, że toczy się już kampania wyborcza i politykom zależy na wyróżnieniu się ostrą, kontrowersyjną, opinią. Mam tę przyjemność, że przez ostatnie 20 lat pracuję z twórcami i obserwuję ich codzienny wysiłek. Moim zdaniem niedopuszczalne jest brutalne uderzenie na oślep w ludzi, którzy najpierw przez wiele lat się kształcą, potem ciężko pracują, osiągając sukces czasem na miarę lokalną, czasem ogólnopolską, a często globalną. Są ambasadorami polskiej kultury, animatorami wielu wspólnot, twórcami rzeczy pięknych.
Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że to grupa bardzo spauperyzowana. Ale tak jest w większości środowisk. Porównywanie wszystkich do tych najbogatszych i wyciąganie wniosku, że żadna pomoc nikomu się nie należy, jest zwyczajnie niegodziwe.
Artyści, tak samo jak wszyscy śmiertelnicy ulegają wypadkom, chorują. Osobiście znam połykacza ognia z poparzonym gardłem, o kontuzjach tancerzy nawet nie wspominając. Z jakiego powodu ci ludzie mają być pozbawieni opieki zdrowotnej i rehabilitacji na starość?
Wśród argumentów, które padają jest również ten o niechęci do płacenia składek ZUS. Argument chybiony, bo o tym czy i jaka składka jest odprowadzana, decyduje forma zatrudnienia. Twórcy w większości są zatrudniani na podstawie umów o dzieło, które oskładkowane nie są. Ci, którzy nie mieli etatów byli pokrzywdzeni również w okresie pandemii, bo pierwszy program umożliwiający jakiekolwiek rekompensaty strat, spowodowanych tym, że nie można było wystawiać spektakli, grać koncertów itp. ruszyły po wielu miesiącach. Dla osób, które mają działalność gospodarczą postojowe nie jest – jak w większości urzędników np. w tym aparatczyków partyjnych – dodatkowym płatnym urlopem. Przeciwnie jest katastrofą.
Jeżeli można mówić o niechęci do płacenia, to raczej za kulturę. Jako producent teatralny często spotykam się z oczekiwaniem, że dam zaproszenie na spektakl, czy koncert. Za darmo chętnie sięga się po płyty. Jak trzeba zapłacić, to już gorzej. Często zastanawiam się, czy wchodząc do sklepu ludziom przychodzi do głowy, żeby zabrać towar i wyjść bez płacenia. Dlaczego jesteśmy przekonani – oczywiście nie wszyscy – że kultura może, a wręcz powinna być za darmo?
Kultura, która jest niezbędna, bez której nie byłoby nas jako społeczeństwa, a pojedynczo nie bylibyśmy ludźmi. I żeby była jasność, mnie też nie wszystko się podoba. Mam swoich ulubionych aktorów, śpiewaków, czy kompozytorów. Są gatunki literatury czy muzyki, których nie lubię. Ale nie ośmieliłabym się powiedzieć, że to, co mnie się nie podoba jest złe albo – co gorsza niepotrzebne.
Kultura jest potrzebna, artyści zaś w przeciwieństwie do polityków są dobrem narodowym.
Dorota Bogucka
Tekst jest wyrazem osobistych poglądów Autorki, nie jest stanowiskiem Zarządu OW SDP.