Z inicjatywy redaktor Hanny Budzisz członkowie Oddziału Warszawskiego SDP odwiedzili Warszawski Ogród Zoologiczny imienia Katarzyny i Jana Żabińskich.
Po ważnym dla historii Warszawy i przepięknym terenie oprowadzała nas Joanna Piotrowska, która nie tylko jest po imieniu z każdym zwierzęciem, ale przede wszystkim znakomicie opowiada o tym, jaki wpływ na lokatorów ogrodu mają goście i dlaczego w warszawskim ZOO nie przybywa zbyt wielu nowych mieszkańców.
Spacerując po pięknym parku i przechodząc obok zachowanej praktycznie w całości willi dawnych zarządzających ogrodem, trzeba wspomnieć państwa Żabińskich, którzy w czasie okupacji na terenie ZOO ratowali Polaków i Żydów. Robili to, pomimo grożącego niebezpieczeństwa, zwłaszcza, że ZOO było również ulubionym miejscem spacerów Niemców.
Jednym z ważnych kierunków zmian, które widoczne są w warszawskim ogrodzie zoologicznym jest dostosowanie tego miejsca do potrzeb osób niepełnosprawnych. Przy większości wybiegów widoczne są figury zwierząt. Metalowe lub z innych tworzyw pozwalają osobom niewidzącym dotknąć w bezpieczny sposób i lepiej poznać prawdziwego lokatora ogrodu.
Warto też pamiętać, że nawet jeśli zwierzęta są ciekawe ludzi, to jednak do tego, żeby żyć w warunkach zbliżonych do naturalnych potrzebują spokoju. Najlepszym dowodem jest to, że od kiedy ograniczono dostęp zwiedzających do wybiegu kangurów, te zwierzęta, które wcześniej nie miały potomstwa, zaczęły się rozmnażać.
W miejscu, gdzie mieszkają małpy goście muszą się powstrzymać przed pukaniem w szybę, bo chociaż te zwierzęta są bardzo inteligentne i zauważają nas, to jednak również potrzebują odpoczynku.
Warszawski Ogród Zoologiczny należy do Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów, czyli do elitarnego grona placówek, które zachowują wysokie standardy. Jednym z nich jest właśnie zbliżanie warunków, w których przebywają zwierzęta do warunków, w jakich żyją na wolności. Temu zaś nie sprzyja tłok, zatem nie należy się spodziewać, że do warszawskiego ZOO będzie przybywało dużo nowych zwierząt, za to te, które tam są będą miały coraz lepsze warunki.
Wracając na koniec do ludzkiego aspektu ZOO – nasza przewodniczka Joanna Piotrowska zaapelowała o to, żeby wszyscy którzy mają zdjęcia – zwłaszcza te starsze z warszawskiego ZOO, zgodzili się je udostępnić na wystawę archiwaliów. Zapewniła przy tym, że zdjęcia analogowe zostaną zdigitalizowane, a oryginały wrócą do właścicieli.