Gdyby opisać historię Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dwoma słowami, to jednym z tych słów byłyby prawa, drugim wspólnota.
Prawa obywatelskie – wolność słowa, prawo do informacji bez cenzury, prawo do stowarzyszania się, prawa osobiste, do pracy i godnej płacy.
Wspólnota zaś to pamięć o naszych koleżankach i kolegach, promocja twórczości, realna pomoc w szukaniu pracy i finansowa pomoc osobom zmagającym się z trudnościami w codziennym życiu.
Przy czym dobre, chwalebne momenty naszej organizacji, podobnie zresztą jak całego środowiska przeplatają się z gorszymi, wręcz złymi. Historia toczy się po spirali – w nowych warunkach zdarza nam się popełniać te same błędy i zaniedbania.
Swoimi korzeniami SDP sięga do organizacji zawodowych. W 1924 r. z 8 regionalnych syndykatów dziennikarskich powstał Związek Syndykatów Dziennikarzy RP.
W odpowiedzi powstał Polski Związek Wydawców Dzienników i Czasopism.
W 1938 roku oba związki doprowadziły do wypracowania Układu Zbiorowego Pracy.
Lata trzydzieste były czasem ważnych dyskusji publicystycznych, dziennikarze mieli ostre pióra, ale też ponosili czasem poważne konsekwencje swojej działalności – jak Tadeusz Dołęga Mostowicz, ciężko pobity. Te doświadczenia znalazły odbicie w literaturze, a on sam przeszedł do historii jako pisarz.
Jednym z miejsc dyskusji , salonów Warszawy, jak się wówczas mówiło był Klub Towarzyski, który mieścił się przy Foksal 3. Znamy ten adres. W 1934 wychodzący z Klubu minister Bronisław Pieracki został zamordowany. Polityczną konsekwencją tego wydarzenia było powstanie obozu w Berezie Kartuskiej.
Dyskusje zostały gwałtownie ucięte najpierw 1 września, a potem 17 września 1939 r. Dziennikarze walczyli, działali w konspiracji, szli do obozów i oflagów, ginęli. Ale to również dziennikarzom zawdzięczamy świadectwa tamtego czasu, takie np. jak zdjęcia z Powstania Warszawskiego Eugeniusza Lokajskiego.
Zakończenie II wojny światowej i podział świata na dwa bloki przesądził również o tym, że na długie lata polska prasa, radio, a potem telewizja straciły niezależność. Władza w mediach była scentralizowana, o możliwości publikacji decydował Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk, którego centrala mieściła się na Mysiej.
Niezależne nie było też Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które 11 marca 1951 r. zastąpiło Związek Syndykatów.
Stowarzyszenie nie było niezależne, ale dziennikarze jako środowisko byli odważni na tyle, żeby zabierać głos w ważnych dla społeczeństwa momentach historii: w roku 1956, 1968, 1970, 1976.
Politycy chętnie się z dziennikarzami spotykali i fotografowali, gościem X Zjazdu SDP w 1978 r. był Edward Gierek.
W 1980 r. SDP stanęło już po właściwej, demokratycznej, stronie.
Momentem przełomowym był karnawał Solidarności. Wówczas wydarzenia przyspieszyły, wspomnę tylko o kilku najważniejszych:
30 stycznia 1981 r. SDP wystosowało list otwarty do społeczeństwa;
27-28 marca Rada SDP poparła dziennikarza PAP, który zrezygnował z pracy w proteście przeciwko blokowania jego informacji.
3 kwietnia sekretarz ZGSDP poinformował o powstaniu komisji mieszanej ds. bieżących przeglądów polityki informacyjnej. Chodziło oczywiście o ingerencje cenzury. W Oddziale Warszawskim zbierano dane o tych ingerencjach.
10 sierpnia SDP wystąpiło przeciwko oficjalnej propagandzie.
Tutaj już dały się odczuć podziały, bo oświadczenie wydrukował tylko Tygodnik Solidarność.
Dodatkowo przeciwko SDP wystąpiło 49 dziennikarzy podpisanych pod Listem49.
Ale popierających było więcej, bo pod listem Jacka Maziarskiego z Kultury podpisało się 1900 dziennikarzy.
Kulminacją protestu były dni bez prasy 19-20 sierpnia.
5 września zaczął obradować I Zjazd NSZZ Solidarność. Dwa dni później SDP zaapelowało do Zjazdu i do Radiokomitetu o porozumienie, które umożliwi relacjonowanie Zjazdu bez zakłóceń.
1 października weszła w życie ustawa, która umożliwiała zaznaczanie ingerencji cenzury i dawała możliwość zaskarżania decyzji cenzorów.
Te małe zwycięstwa i fakt, że dyskusje na Foksal były coraz bardziej otwarte, a większość profesjonalnych dziennikarzy należała do SDP, dawały nadzieję.
Wszystko zostało brutalnie przerwane wprowadzeniem stanu wojennego – 13 grudnia 1981 r.
14 grudnia zginął dziennikarz, twórca Tygodnika Mazowsze, Jerzy Zieleński.
Wśród internowanych znalazło się ok. 100 członków SDP. A ci, którzy uniknęli aresztowania, w tym Stefan Bratkowski, Tadeusz Mazowiecki, Dariusz Fikus i prezes Oddziału Warszawskiego Jacek Kalabiński zaczęli organizować pomoc kolegom i tworzyć podziemne struktury SDP.
15 grudnia Prezydent Warszawy Jerzy Majewski zawiesił SDP na czas stanu wojennego – zarządzenie 48.
22 grudnia Kuratorem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich została Maria Tabako, która przejęła prawa i obowiązki dotychczasowych organów SDP.
13 marca 1982 r. Dariusz Fikus zwrócił się z prośbą o możliwość spotkania Zarządu Głównego.
20 marca Prezydent Warszawy rozwiązał SDP. Oficjalnym powodem tej decyzji było to, że po Nadzwyczajnym Zjeździe w 1980 r. Stowarzyszenie nie realizowało celów Statutowych, dezintegrowało środowisko i utrudniało dziennikarzom wypełnianie zadań w socjalistycznym państwie.
Znamienne jest to, że jeszcze zanim ta informacja dotarła do opinii publicznej, to w siedzibie Zarządu Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch” spotkali się dziennikarze, mieli już przygotowany Statut Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL.
SDP wystosowało do swoich członków list otwarty, który był już kolportowany w drugim obiegu.
Nie była to jedyna forma protestu. Organizowano sprzeciw wobec władzy – 13 lutego ogłoszono dniem szmaty, akcja pod but polegała na kupowaniu oficjalnych tytułów i rzucaniu ich na ziemię.
Media znowu zeszły do podziemia – 12 kwietnia nadano pierwszą audycję Radia Solidarność.
Dotkliwą represją było zawieszenie większości tytułów, a następnie weryfikacja dziennikarzy. Dwie liczby – 10 tys. dziennikarzy objęła weryfikacja, a w SDP zwolniono 60 osób.
Kolejną cezurą jest rok 1989. Zmiana ustrojowa i powolne odbudowywanie instytucji demokratycznych. Zniesienie cenzury, budowa prywatnych mediów.
Ostatecznie udało się odzyskać majątek i powrócić do SDP.
Niestety nie udało się odzyskać dokumentów, dlatego w 1989 r. składano deklaracje o przynależności do SDP, które były podstawą de facto wznowienia działalności.
Dorota Bogucka
Baza faktograficzna: Pracownia Wolnego Słowa Elżbiety Binder
Foto: Marcin Gregorczyk, LUXURITY.org